Kampania wyborcza ze Szkołą Podstawową w Janowicach w tle

0
628

W czwartek 2018 roku w Słaboszowie obradowała Rada Gminy. Jednym z punktów posiedzenia było omówienie sytuacji w oświacie. Wójt Marta Vozsnak ubiegająca się o reelekcję pytała dyrektora Szkoły Podstawowej w Janowicach Janusza Schaba, jej kontrkandydata na włodarza gminy, o sytuację w prowadzonej przez niego szkole. Przypomniała, iż 2 lata temu dyrektor Schab miał przedłużony kontrakt o 2 lata. Wówczas wójt rozmawiała z nim o problemach trapiących placówkę w Janowicach, głównie wynikającej z liczby uczniów. Dlatego prosiła, by dyrektor przedstawił jej bieżącą sytuację i działania mające na celu likwidację wspomnianych problemów.

– Wiem, że rozpowszechnia Pan informacje na temat tego, że od 2019 roku szkoła będzie zamknięta. Proszę mi powiedzieć, na jakiej podstawie? – dopytywała wójt.

Dyrektor Schab zarzucił swej adwersarce, iż są to pytania przedwyborcze. Wójt stanowczo zaprzeczała, bowiem tematyka oświaty znalazła się w porządku sesji obrad.

– Po pierwsze, nie rozpowszechniam takich informacji – odparł jednoznacznie dyr. SP Janowice. Przypomniał przy tym, iż na jednej z sesji radnym rozdawane były karteczki ze statystyką pokazującą liczbę miejsc w dziaduszyckiej szkole po wygaśnięciu tamtejszego gimnazjum.
– Każdy logicznie myślący odczytał to w ten sposób, że są zamiary przeniesienia dzieci z Janowic do Dziaduszyc i nie musiałem tego rozpowszechniać – stwierdził Janusz Schab.

– Ale to jest nie prawda – padł głos z sali wypowiedziany przez jednego z radnych.

– Skoro jest to nie prawda, to ja się z tego cieszę. Mi też zależy na tym, żeby szkoła w Janowicach w dalszym ciągu funkcjonowała. Jeżeli Pani wójt ma taki zamiar, to ja się cieszę i popieram z całego serca, że tak jest – oznajmił dyrektor.

Następnym krokiem, wg. Janusza Schaba, po którym można było się domyśleć zamiarów przekształcenia bądź likwidacji szkoły w Janowicach, było nie ogłoszenie konkursu na dyrektora szkoły, w którym jak przyznał dyrektor, mógł wziąć udział lub też nie. Według niego, społeczeństwo odczytało to w ten sposób, że szkoła będzie funkcjonować jeszcze tylko przez 2 lata do wygaśnięcia gimnazjum w Dziaduszycach.

– Obawiam się, że to nie społeczeństwo w ten sposób to odczytuje, tylko Pan dyrektor. Nasze intencje były zupełnie inne – wyjaśniała wójt Marta Vozsnak. Owszem wspomniane statystyki były przedstawione, ale jak zauważyła gospodyni gminy, czuje się w obowiązku, by radni takowe posiadali.
– Nie mamy żadnych tajemnic, niczego nie ukrywamy. Rozmawiamy, dyskutujemy (…). 2 lata temu przedstawiane były te statystyki i 2 lata temu żaden z rodziców nie przyszedł do mnie z pytaniem, czy szkoła w Janowicach będzie zamykana. Nigdy nie mówiłam o tym, żeby szkoła w Janowicach miałaby być zamknięta – podkreślała wójt.

Na to dyr. janowickiej szkoły odparł, iż wójt przez 4 lata nie podjęła rozmów ani z rodzicami, ani z nauczycielami, jak chce by ta szkoła w przyszłości wyglądała. Przyznał, że jest problem z liczebnością klas. Jego zdaniem wynika to m.in. z faktu, iż do Szkoły Podstawowej w Bukowskiej Woli z obwodu janowickiej placówki (Kalina Wielka) uczęszcza według jego wiedzy prawie 19 dzieci. Stamtąd przyjeżdża autobus aż pod Śladów i zabiera dzieci do Bukowskiej Woli.

– Jak Pan to policzył? – dociekała wójt Marta Vozsnak.

– Dostaję zawsze ze szkół taką karteczkę z informacją, które dzieci gdzie chodzą – odpowiedział dyrektor.  Zatem dużo dzieci ucieka w tamtą stronę. Rozmawiając z rodzicami z Kaliny Wielkiej dowiaduję się, że nie chcą dać dzieci nawet do Dziaduszyc – mówił.

Na to radny Ryszard Dziura stwierdził, że trudno się temu dziwić ze względu na odległość z Kaliny Wielkiej i okolic do Dziaduszyc. Dlatego dopytywał, dlaczego rodzice nie pomyślą o szkole w Janowicach?

Jedną z przyczyn, jaką upatruje dyrektor w odchodzeniu dzieci do Bukowskiej Woli, jest też fakt, że autobus dowożący dzieci dojeżdża najdalej do ośrodka zdrowia w Kalinie Wielkiej.

Zarówno wójt Marta Vozsnak i dyrektor Janusz Schab wzajemnie przekomarzali się, kto zrobił więcej lub mniej, by ratować szkołę w Janowicach.

– Pan mi zarzuca, że nie podjęłam rozmów z rodzicami. Zatem pytam, gdzie Pan przy tym jest? To do mnie przychodzą rodzice i się do mnie zwracają. Pamięta Pan batalię jaka ubiegała się w ubiegłym roku w kwestii jednego z nauczycieli? Uważam, że takie sprawy powinien załatwić dyrektor a nie inna osoba – mówiła wójt Vozsnak.

– No i załatwiliśmy i dziś nie ma problemów – wtrącił dyrektor Schab.

– Załatwiliśmy…?! Uczestniczyliśmy w zebraniach, Pan radny Pilawski, przewodniczący Rady również. Tak samo jak próbowaliśmy ratować oddziały przedszkolne, ratować pierwszą klasę. Uczestniczyłam we wszystkich zebraniach. To do mnie przychodzą rodzice i do mnie zwracają się z Janowic, choć uważam, że powinni przychodzić do Pana, bo nie jestem w stanie ocenić pracy nauczyciela i odnieść się do zarzutów, z którymi czasami przychodzą. Pan doskonale wie, że nigdy nie starałam się wkraczać w Pana kompetencje – mówiła wójt.

Na to dyr. Janusz Schab zarzucił swojej oponentce w dyskusji uprawianie na sesji kampanii wyborczej.
– Może sobie niektórzy nie życzą sobie tego tutaj. Proszę o przyzwoitość – apelował.

– Pan sobie sam sobie zaprzecza. Jeszcze raz proszę spojrzeć do porządku obrad, w którym mamy informację dotyczącą oświaty – kontratakowała wójt.

Do dyskusji włączył się radny Ryszard Dziura. Wraz z wójt dopytywali, czemu dyrektora nie było rok temu na sesji, gdy poruszane były problemy w szkolnictwie gminnym?

Janusz Schab poinformował, że był wówczas z uczniami na wycieczce i wykonywał swe obowiązki. Informację o swojej placówce przedstawił wówczas na piśmie.

– Ale nie została ona omówiona – stwierdził radny Dziura.

– Dlaczego dzieci odchodzą na z Janowic, choćby do Dziaduszyc? – drążył Ryszard Dziura. 

Według dyrektora Schaba, ich rodzice zostali do tego namówieni obiecując im gruszki na wierzbie.
– Przez siedem lat dzieci chodzą do szkoły. Nagle, gdy się rozmawia o przyszłości szkoły, czy ma ona istnieć, czy nie, nagle odchodzą z niej dzieci. Czy to nie jest dziwne, zastanawiające? Nie zgłaszając żadnych problemów odchodzą.

Dyskusja pomiędzy obecną wójt gminy a pretendentem do tego, by zająć jej miejsce, była długa i zagorzała.
– Jeżeli Pani zależy na tym, by szkoła funkcjonowała, to Chwała Bogu, niech Pani tak robi! – stwierdził dyrektor Janusz Schab. Według niego, przetrwanie szkoły zależy też w głównej mierze od inwestowania w obiekt poprzez jego rozbudowę.
– Nigdy nie stwierdziłem publicznie, że Pani ma zamiary likwidacji szkoły – oznajmił ponownie Janusz Schab.

– Dzięki temu, że ta rada podjęła kiedyś decyzję o kumulacji oddziałów przedszkolnych, udało nam się trochę przekonać rodziców, by posłali do niej dzieci. Zapewniam Pana, że robimy wszystko, żeby standard w tej szkole był jak najlepszy, żeby dzieci były zadowolone i żeby szkoła przetrwała – podsumowała wójt Marta Vozsnak.

(ck)