Wódka i Zakąska po brazylijsku

0
680

Czas podroży to czas przyjemności, odkrywania i poznawania. Czas i brak obowiązków daje nam możliwość zastanawiania się nad sobą i nad swoim życiem. Może właśnie dlatego wiele ludzi tęskni za tym stanem i kiedy raz wyruszy w dłuższa podróż ciężko się potem zatrzymać. W podróżowaniu jest coś uzależniającego. Czas podroży to także czas odkrywania nowych smaków, przypraw, alkoholi i zapachów.

Jeśli mówimy o Brazylii, to na myśl przychodzą mi tylko dwa słowa cachaca i mięsko.

Cachaca to narodowy trunek Brazylii produkowany z trzciny cukrowej. Zawartość alkoholu waha się pomiędzy 38 % – 48%. Historia tego trunku zaczyna się wraz z historią Brazylii i niewolnictwem, czyli od około 1530 roku. Kolonizatorami Brazylii byli Portugalczycy, którzy do ogromnych rozmiarów plantacji zaczęli wykorzystywać niewolników afrykańskiego pochodzenia. Stąd też w Brazylii jest m.in. niesamowita mieszanka rasowa. Mówi się, że trunek ten przez pewien czas był wykorzystywany jako swojego rodzaju rozweselacz dla niewolników oraz motywator do ciężkiej pracy. A ja myślałam, że alkohol pozbawia nas energii i powoduje kaca.. hm..

Cachaca smakuje troszkę podobnie do tequili i rumu, ale jest bardziej wytrawna, maksymalny dodatek cukru to 6g na 1l alkoholu.

Z biegiem lat Cachaca zyskała na popularności i aspiruje do jednych z szlachetniejszych trunków. Dostępna jest także w Polsce. Nie żebym namawiała do picia, ale zachęcam do skosztowania. Istnieje wiele rodzajów i destylarni tej wódki. I tak dla ciekawostki podam, iż w samym stanie Rio jest ok 244  marek, najwięcej w stanie Minas Gerais – około 1587. Ciężko by było spróbować każdej.

Zadziwiającym jest fakt, ze tylko około 1% całej produkcji jest eksportowany. Według danych z 2013 roku, średnie roczne spożycie Cachacy na mieszkańca to 11.5 litra rocznie. LOL – to prawie litr wódeczki na miesiąc! Cala produkcja to ok. 1.2 bilionów litrów. WoW… A mówi się, ze Polacy piją dużo. Cachaca ustępuje miejsca tylko piwu, którego lokalsi spożywają najwięcej.

Cachaca posiada swoje własne muzeum, święto w jeden dzień w roku oraz oczywiście wiele barów specjalizujących się w serwowaniu różnorodnych odmian tego trunku. Udało mi się odwiedzić jeden z takich barów oraz lokalnego producenta dosłownie zakochanego w Cachacy. W załączeniu filmik obrazujący proces produkcji alkoholu. Pan niestety nie mówił po angielsku… czemu mnie to nie dziwi… Ale był przemiły i starał się jak mógł wyjaśnić etapy produkcji. Owy bar znajduje się w Lapie, o której pisałam w poprzednim poście.

Caipirinha jest w stanie szybko zawrócić w głowie i czasami powalić. (nie żeby mnie to spotkało) HEHE …

Pisałam już o tym wcześniej, że cachaca jest przede wszystkim wykorzystywana do tworzenia jednego z najpopularniejszych drinków na świecie czyli Caipirynhy właśnie. W Polsce drink dostępny jest w większości szanujących się barów i restauracji. Osobiście miałam okazję spróbować co najmniej kilkanaście Caipirinh w różnych miejscach i chociaż składniki są zawsze te same czyli: cachaca, limonka, brązowy cukier i lód, smak rożni się w zależności od możliwości barmana. Pomimo, że drink składa się przeważnie z wódki, nie jest mocny w smaku, dlatego łatwo się upić zaledwie kilkoma drinkami.

W Brazylii a szczególnie w stanie Rio, bardzo popularne są grillowane mięsa w stylu churrasco. Churrascaria – ten napis często można zobaczyć u wejścia do restauracji lub jako główny szyld. Oznacza to, że we wnętrzu można spróbować wielu rodzajów grillowanych mięs. W Rio, a także poza, oprócz drogich restauracji znajdziemy wiele bufetów, w których jedzenie jest na wagę. Grillowane mięsa są przygotowywane na bieżąco, w dużych churascariach do wyboru może być nawet 20 rodzajów mies. Jednym z najlepszych miejsc jakie udało mi się odwiedzić była Churrascaria w Foz De Iguazu. Restauracja “All you can eat”, czyli jesz do woli, z bufetem zimnych I ciepłych przystawek, a  kelnerzy serwują świeżo grillowane mięso prosto do stolika. Po prostu pyszne! Cena około 60 zł za dowolną ilość mięsa rożnego rodzaju, obłęd! Mięso było wręcz przepyszne, delikatne i mięciutkie. Soczyste kawałki wołowiny, wieprzowiny, kurczaka oraz kilka innych, których nazwy ciężko było mi zrozumieć.  Ciężko w Brazylii i chyba całej Ameryce Południowej szukać menu w języku angielskim. W związku z tym zdarzyło mi się zamówić sałatkę, na która składał się tylko pomidor i ogórek, nawet nie było dressingu. Kilka razy zdarzało mi się zamawiać cos w ciemno albo tłumaczyć dania w gogle lub wyszukiwać zdjęć. Niektóre sytuacje bywały zabawne, nie które frustrujące. Nawet postanowiłam zacząć uczyć się hiszpańskiego.

Oprócz wódeczki, mięska i drinków, Brazylia oferuje także różnorodne słodkości i owoce morza.

Kawiarnie, restauracje, a także bary i kluby nocne funkcjonują na troszkę innych zasadach niż w Europie. Przy wejściu dostaje się kartkę z dostępnym menu. Można wybrać sobie co się chce z bufetu. Pracownicy zapisują cos zabraliśmy na owej karteczce i płaci się przy wyjściu. Jest to dość wygodne i daje klientowi swobodę wyboru. Miałam wrażenie, że system działa dość dobrze. Zastanawiam się tylko, jak sytuacja wygląda w barach i klubach. Ponieważ drinki można sobie dopisywać do rachunku w nieskończoność, nie wiem tylko co w przypadku zgubienia bileciku lub niewystarczających środków na pokrycie rachunku? Zapewne na to tez są sposoby, na szczęście tego nie doświadczyłam. Yuppie

Dobry posiłek i drink to temat dla mnie temat rzeka, uwielbiam kosztować nowych potraw i odwiedzać lokalne restauracje. Mam nadzieję, że przybliżyłam Wam troszeczkę smak Brazylii.

Kochani miłego dnia i mam nadzieje, ze wpis się podoba?

Pozdrawiam

AGATA