Lapa, czyli czas zabawy….

Kolejny wpis będzie o imprezowaniu!

0
759

Każdy, a może i znaczna większość,  przecież lubi napić się jednego głębszego, a już na pewno podczas wakacji. Wbrew pozorom, w Rio nie znajdziemy dzikich dyskotek na słynnej Copacabanie. wieczorem plaża zamiera, a wszyscy przenoszą się do Lapy. Lapa to historyczna dzielnica w Rio, ale nie o historii i architekturze dzisiaj mowa.

Lapa znajduje się nie daleko centrum, gdzie różnice kulturowe zanikają. Jak mi powiedział jeden z Brazylijczyków, w Rio są tylko dwa takie miejsca, w których różnice klasowe się zacierają. Lapa i plaże Rio de Janeiro. Tam nie ma znaczenia czy pochodzisz z biednej rodziny mieszkającej w Faveli, klasy średniej czy bogatej. Caipirinha i samba są dostępne dla wszystkich.

Afro – Brazylijska samba pulsuje w Brazylii i praktycznie tam gdzie gra muzyka można obserwować kusząco kręcące biodrami panie i podrygujących panów. Sama próbowałam, ale średnio mi to wychodziło. W Brazylii kobiety uwodzą wręcz bezczelnie, ostentacyjnie i czasami nawet wulgarnie. Kręcą i wypinają swoje brazylijskie wdzięki, co idzie im całkiem nieźle, mężczyźni nie pozostają obojętni na te zachęty, adorują i zdecydowanie nie są nieśmiali.

Myślałam, ze po latach mieszkania w Krakowie i odwiedzeniu kilku światowych stolic imprezowych jak New York czy Barcelona, nic mnie już nie zdziwi a jednak…. Lapa szokuje, ociekające seksem kluby, hotele na godziny a raczej pokoje, tłumy ludzi na ulicy (ciężko czasami postawić krok), różnorodne bary i kluby.

Policja turystyczna, całujące się pary, bary jakby zostały zaaranżowane przed chwilą. Totalny chaos na ulicy, muzyka na żywo, samba, zwariowane kluby… czyli witamy w Lapie…Tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć!

Pozdrowienia

Agata