Copacabana – czyli lezę jak zwierzę

0
887

W Rio spędziłam w sumie 8 dni. Kilka z tych cudownych dzionków spędziłam na Copacabanie.

Zapewnię większość z Was kojarzy tą nazwę. Copacabana to nie tylko długa na 4 kilometry plaża, ale także dzielnica Rio zamieszkiwana przez 400 000 ludzi. Najludniejsza dzielnica mieszkalna na świecie.

Mój hotel znajdował się zaledwie 3 minuty pieszo od Copacabany, więc przynajmniej nie musiałam się martwic jak tam dotrę. Uff jeden problem z głowy…

Nie wiem, dlaczego uparłam się żeby zamieszkać w najdroższej dzielnicy turystycznej i grubo przepłacić za hotel. Chyba chciałam poczuć się wyjątkowo. Mój trzygwiazdkowy hotel z miniaturowym pokojem i oknem na mur kosztował 500$ za 7 nocy. Standard bardzo średni i nie wart swej ceny,  w której były tylko śniadania. Być może jak na Rio, gdzie ceny gdzie ceny są ogólnie wyższe niż w Polsce (1.05 l wody niegazowanej w supermarkecie kosztuje około 5 zł) to nie dużo, dla mnie jednak nie było warte wydanych pieniędzy i żałowałam, że nie wybrałam dużo tańszego noclegu w hostelu. No cóż…

Jedynym plusem był basen na 11 piętrze z widokiem na Copacabane i Ipaneme oraz favele na wzgórzu. Wieczorami często tam właśnie lubiłam sobie posiedzieć i zrelaksować się przy szklaneczce Caipirinhi. Wydaje mi się, że dwa razy słyszałam strzały dochodzące z faveli, ale nie jestem pewna na 100% co to dokładnie było. Podobno w Rio do użycia broni palnej dochodzi codziennie. Wolałam się jednak o tym nie przekonać i nie doświadczyć.

Copacabana jest piękna, ale Ipanema, czyli następna plaża tuż obok słynnej Copacabany, wydała mi się przyjemniejsza i zdecydowanie mniej zaludniona. Jeśli wiec będziecie się wybierać do Rio, śmiało możecie bukować hotel na Ipanemie.

Podobnie jak na Copacabanie sprzedają tam Caipirinhe – czyli narodowy drink na bazie wódki Cachaca produkowanej w Brazylii.  Ponadto na Ipanemie znalazłam hot–dogi, których nie widziałam na Copacabanie. Oprócz tego oczywiście lokalsi sprzedają różnorodne dobra: np. lody, piwo, przekąski, stroje kąpielowe, a nawet krewetki.

Być może mój pierwszy post powinien być o tym unikalnym miejscu, bo to tam skierowałam swoje pierwsze kroki, ale uznałam, że na większą uwagę zasługuje ikona Rio, czyli opisana w poprzednim poście statua Chrystusa otaczająca opieką miasto.

Copacabana zarówno jak i Ipanema oraz Leblon, czyli trzy sąsiadujące plaże, są oblegane od rana do wieczora. Większość turystów w Brazylii to mieszkańcy Ameryki Południowej, ciężko zatem było mi określić, kto jest turystą a kto nie. Dalej do końca nie wiem, czy większość plażowiczów to miejscowi, czy turyści.

Czasami się zastanawiałam, czy Ci ludzie nie pracują i całe dnie spędzają na plaży? Szczęściarze…

Odniosłam wrażenie, że Brazylijczycy uwielbiają się opalać. Byłam w szoku, gdy zauważyłam niejednokrotnie skrawki bardzo białej skóry na osobie, która mogłaby uchodzić za ciemnoskórą. Na taką opaleniznę zapewne trzeba pracować non stop.

W Rio nie zauważyłam zbytniego kultu ciała. Co prawda, wzdłuż plaży widać sporo biegaczy, ale w większości mężczyzn. Zachwyciła mnie natomiast bijąca od  kobiet pewność siebie.  Większość z nich jest dość sporych rozmiarów, o typowych dla Brazylijek krągłościach. Paradują z wielkimi tyłkami, wielkimi brzuchami i na dodatek w stringach. Nie przeszkadza im to w trzymaniu za rękę całkiem przystojnego mężczyzny bez daszka dla ptaszka. Jak widać – można. Na ulicach zauważyć można także liczne pary mieszane.

Na plaży od rana do wieczora piwo i Caipirinha leją się strumieniami.  Wszyscy są wyluzowani i jakby w lekkim letargu. Czasami czuć zapach marihuany. Pełen relaks… Życie nocne toczy się pełną parą, chociaż w bardziej kulturalny sposób i z większą elegancja niż w Lapie (Lapa to słynna “imprezowa” dzielnica Rio, która zasługuje na oddzielny post).

Jak ja się czułam leżąc sobie na jednej z najsłynniejszych plaży świata? Odpowiedź jest tylko jedna: bosko – w szczególności, że w Polsce pogoda akurat nie rozpieszczała. Rio ma dużo do powiedzenia, więc przewidziałam na to magiczne miasto jeszcze kilka postów. Mam nadzieję, że nie przynudzam. Oczywiście wszelkie wskazówki, komentarze i opinie mile widziane.

Agata