Ale odlot…! Nowy rejs

0
2008
Agata na końcu świata - wylot
Agata na końcu świata - wylot

Pora rozpocząć kolejny kontrakt.
Po godzinnym stresie na krakowskim lotnisku Balice okazało się, że firma (armator), dla której pracuje, nie zapłaciła za mój bilet. Na szczęście sprawę udało się pozytywnie wyjaśnić i wsiadłam do samolotu do Frankfurtu. Tam czekało mnie tylko dwugodzinne oczekiwanie na samolot do Johannesburga. Po 11 godzinach lotu w końcu ostatnia przesiadka – do Kapsztadu.
Mam nadzieję że 2 dniowy pobyt w Kapsztadzie będzie miłym początkiem tego kontraktu, który skończy się 13 października w Barcelonie.

Pierwszy lot przebiegł dość spokojnie, nie mogłam narzekać na brak miejsca (obok mnie nikt nie usiadł), więc jak na razie szczęście mi dopisuje. Niestety lot do Johannesburga przebiegł w niezbyt miłych dla mnie okolicznościach, bowiem przyszło mi siedzieć w moim znienawidzonym miejscu, czyli po środku dwóch facetów. Moje ulubione miejsce jest przy oknie lub przy alejce. No cóż, nie zawsze się dostaje to co się chce.
W końcu po kilkunastu godzinach lotu czas zacząć przygodę z Afryką.

Agata